Osłona na grzejnik z palet transportowych

Mam taki stary kaloryfer, do którego kiedyś miała powstać osłona na grzejnik ale jakoś nie miałem do tego serca i przez lata straszył wszystkich swoim wyglądem oraz moją prowizorką. Nadszedł więc czas by zmienić ten stan a że zdobyłem kilka fajnych palet, to postanowiłem zrobić ją z drewna, z odzysku.

Osłona na grzejnik - stary kaloryfer

 

Wykonanie:

Zużyłem 2 długie palety. Lubię palety transportowe ze względu na „darmowy” materiał, jednak nie podoba mi się obecny trend robienia wszystkiego z takiego surowego i niezbyt obrobionego drewna. Dla mnie drewno musi być „miłe w dotyku” czyli uprzednio odpowiednio wygładzone i zabezpieczone.

osłona na grzejnik - paleta

Dlatego też odzyskane drewno wyheblowałem z jednej strony a drugą lekko przetarłem papierem ściernym. Po przycięciu desek na wymiar, górne i frontowe elementy osłony połączyłem na wczepy proste, wykorzystując niedawno zbudowany przyrząd i stół do frezarki.

oslona na grzejnik - szlifowanie

Tego typu drewno nie jest niestety najlepszej jakości i frezarka trochę je sponiewierała. Powstałe ubytki musiałem zaszpachlować.

osłona na grzejnik - wczepy proste

Osłona na grzejnik ma konstrukcję w formie gęstej kraty. Nie chciałem by stary, zielony kaloryfer był widoczny w szparach między listwami. Całość jest skleiłem Wikolem i dodatkowo skręciłem wkrętami. Mam nadzieję, że nie pokrzywi się z powodu gorąca.

osłona na grzejnik - krata

Na spodzie umieściłem 3 regulowane nóżki kuchenne, pozwalające wypoziomować osłonę. Spełniają też inną funkcję. Podnoszą wszystko o jakieś 15mm, dzięki czemu można powycierać mopem podłogę w pobliżu grzejnika nie dotykając drewna.

osłona na grzejnik - nóżki

Po wyschnięciu kleju oraz masy szpachlowej, zabrałem się za dokładne szlifowanie.

oslona na grzejnik - dokładne szlifowanie

Wygląda już całkiem fajnie ale widać miejsca gdzie użyłem szpachli a po polakierowaniu wyglądało by to jeszcze gorzej. Wymyśliłem więc, że wszystko zabejcuję ale jak zwykle bywa, nie miałem bejcy. Poszperałem w necie i znalazłem sposób na domową bejcę. Paczka nadmanganianu potasu rozpuszczona w wodzie daje taki oto kolor:

oslona na grzejnik - bejca

Plamy jednak nie niknęły a wręcz pojawiły się nowe co jeszcze gorzej wyglądało niż przed bejcowaniem.

oslona na grzejnik - plamy

Nie pozostało mi nic innego jak użyć jakiejś dobrze kryjącej farby o fajnym kolorze. Zdecydowaliśmy z żoną, że kolor „Mocca” będzie pasował do aktualnych ścian oraz do ewentualnej przyszłej kolorystyki.

oslona na grzejnik - gotowy

P.S. Grzejnik jednak trzeba było pomalować!

2 komentarze

  1. Witam. Jak dla mnie bezsensu. Grzejniki calkowicie zasłonięte, chociaz od gory moglo by byc odsloniete albo o wiele wieksze szczeliny. Cieplo calkowicie zatrzymane, praktycznie zero cyrkulacji powietrza, bezsens.
    Obejcowane wygladaly o wiele ladniej niz pomalowane na ten kolor wygotowanej krwi…
    Wykonanie ladne i solidne ale nie praktyczne.
    Pozdro 😉

    1. Kolor to kwestia gustu. Mnie pobejcowane w ogóle się nie podobało, wolałbym już surowe, Funkcjonalność miała tu drugorzędne znaczenie. Chodziło o jak najlepsze zakrycie tego grzejnika ;). Szczeliny dobrałem tak małe by go nie było między nimi widać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *