Szafki warsztatowe ze sklejki

Szafki warsztatowe ze sklejki, to pomysł na zagospodarowanie odpadów, które zakupiłem za grosze jakiś czas temu.

Wykonanie:

Ostatnio w wielkim bólu wykluła się szafka na frezarkę. Zachęcony „sukcesem”, postanowiłem iść dalej tą drogą i skonstruować kolejne meble na narzędzia, przyrządy itp. Na razie nie mam żadnych szafek gdzie mógłbym schować narzędzia a mimo sprawnego odkurzacza wciąż jest pełno pyłu i wszystko się brudzi. Za niedługo czeka mnie jeszcze skuwanie podłogi i inne prace remontowe więc fajnie by było, gdybym miał wszystko pochowane i całość była łatwa do przemieszczenia z miejsca na miejsce.

Jako, że poprzednia konstrukcja się sprawdziła, to ta będzie taka sama, tylko tym razem zrobię komodę.

Wziąłem się za szuflady. Najpierw fronty a potem najgorsze – korpusy.  Jako, że sklejka, którą posiadam ma szerokość 225mm to spody robię z kawałków łączonych na „obce pióra” i wklejam w korpus szuflady. Całość dookoła przymocowana gwoździarką ;).

Dorobiłem resztę korpusów szuflad i zamocowałem fronty. Wzmocniłem też trochę konstrukcję dodając „warstwę” sklejki na boki i plecy, tak, że teraz mają ok. 30 mm grubości. Na górze skrzyni dałem kawałki sklejki, by łatwo dało się do tej konstrukcji przykręcić blat. Doszły jeszcze uchwyty i już wszystko jakoś lepiej wygląda!

Po dorobieniu blatu komoda jest gotowa. Na poniższym zdjęciu widać już dwie szafki warsztatowe. Idąc za ciosem rozpocząłem budowę szafki pod wiertarkę ale nie będę tego opisywał, bo konstrukcja jest identyczna tylko mebel węższy.

Jak zrobić Bokken oraz Jo cz. 2

Tym razem łatwiejsza rzecz a mianowicie Jo. Jest to po prostu solidny kij o odpowiednich wymiarach i dosyć gładkiej powierzchni. Dla niezorientowanych wideo obrazujące o co chodzi.

© by Eschwin van Loon

Mając odpowiedni kawałek drewna oraz tokarkę, która ogarnie taką długość, można by jo wytoczyć. Inny sposób to użycie frezarki z odpowiednim frezem zaokrąglającym. Ja postanowiłem iść na łatwiznę i za 7 zł kupiłem w „Rolniku” sztyl (stylisko, drzewce), o średnicy ok. 2,8 cm, co wg różnych źródeł jest górną dopuszczalną średnicą kija jo.

Wykonanie:

Oryginalne wymiary jo to:

  • średnica: 8 bu (ok. 2,42 cm)
  • długość: 4 shaku, 2 sun i 1 bu (ok. 127,6 cm).

Z kija odpiłowałem najpierw zaokrąglony koniec, odmierzyłem 127,6 cm i uciąłem resztę. Ważne – odciąć należy zwężającą się część 😉.

jo - nanoszenie wymiaru

jo - odcięte kawałki

Po przycięciu na wymiar, sfazowałem końce na szlifierce taśmowej a następnie zaokrągliłem krawędzie.

jo - zaokrąglanie końcówek

Pozostało kij dobrze wyszlifować a właściwie wygładzić. Użyłem trzech grubości papieru: 80, 180 i 240.

jo - szlifowanie

Wypolerowany, zabezpieczyłem zwykłym olejem rzepakowym poprzez kilkukrotne natarcie flanelową szmatką. Polecam jednak polakierowanie drewna sprajem. Drugi kij na pewno zabezpieczę w ten sposób, bo ten przetarty olejem klei mi się do dłoni gdy się spocę.

Tak wygląda gotowy:

jo - skończony

A tutaj opis budowy bokkenu.

Stolik do frezarki górnowrzecionowej

Gdy wymyśliłem, że zrobię sobie urządzenie do wczepów prostych, okazało się, że przydałby się też nowy stolik do frezarki górnowrzecionowej i tak po nitce do kłębka zbudowałem z wielu kawałków szafkę-stół, by móc w końcu zrobić ten przyrząd do wczepów.

Szafkę robię ze sklejki, z odzysku. Niestety mam tylko kawałki 225 mm x 780 mm x 15 mm. Sklejka ma bardzo nierówną grubość, jest miękka i czasami na końcach posiada metalowe klamry więc muszę takie kawałki odcinać. Poniżej stan robót oraz grafika z aktualną ilością kawałków sklejki. Góra blatu jest z 19 mm MDFu, który zostanie zabezpieczony żywicą poliestrową. Wkładkę na frezarkę Bosch POF 1200 zrobiłem z akrylu 6mm.

Aby brzegi blatu się nie niszczyły, dodałem do niego drewniane obrzeża i przy dużej pomocy kolegi z Forum DiD zacząłem laminować blat.

W czasie schnięcia wziąłem się za szuflady. Pociąłem sklejkę i stwierdziłem, że przydała by się gwoździarka ;). Zakupiłem taką w Juli i dzisiaj w pół godziny posklejałem korpusy szuflad. Fantastyczne urządzenie! Gdybym miał docięte dna, to szuflady były by prawie gotowe.

Całość zrobiła się już dosyć ciężka więc aby dało się szafkę w miarę swobodnie przesuwać stolik do frezarki górnowrzecionowej otrzymał dno z kółkami.

W końcu wziąłem się ostro za szuflady. Odkładałem to na później, bo to chyba najgorsza robota. Normalnie można wszystko wyliczyć ale jak nic nie trzyma wymiaru, to jest ciężko.

Najpierw skończyłem skrzynie, potem zrobiłem fronty, następnie listwy prowadzące i na samym końcu uchwyty.

Kolejna rzecz to winda do frezarki. Pomysł zaczerpnąłem od Ś.P. Nikiego http://www.ukworkshop.co.uk/forums/viewtopic.php?t=17945&highlight=. U mnie pokrętło będzie z przodu, bo chciałbym by szafka stała tyłem przytulona do ściany.

Powstały wkłady do szuflad na frezy. W końcu mam je w jednym miejscu! Zbudowałem również przykładnicę, tzn. kupiłem kawałek dłuższej sklejki. A tak na serio to, to mnie wstrzymywało, bo nie miałem nic tak długiego i prostego, żeby ruszyć dalej.

Jest już elektryka zrobiona na jednym gniazdku i wyłączniku ściennym. To jednak będzie zamienione na wyłącznik elektromagnetyczny z blokadą bezpieczeństwa. Mam też za sobą pierwsze frezowania na przyrządzie do robienia wczepów :).

Dorobiłem jeszcze mikro-regulację i wszystko działa jak trzeba więc krótkie podsumowanie.

Plusy:

  • Bałem się, że ta szafka będzie mocno rezonować a tu miła niespodzianka. Frezarka chodzi dużo ciszej niż luzem lub gdy była zamontowana w blacie stołu warsztatowego.
  • Wg. mnie lepiej mieć osobną szafkę na frezarkę. Wcześniej miałem w stole roboczym i co chwilę coś zawadzało.
  • Wszystkie akcesoria mogę pochować w szufladach – nic się nie kurzy i wszystko pod ręką.

Minusy:

  • Na razie nie widzę ale dopiero to skończyłem więc pewnie wyjdą w praniu.

Uwagi do budowy:

  • Wszystko można zrobić prościej. Jak ktoś chce zrobić podobny, to najlepiej z jednorodnego materiału a nie z kawałków.
  • Laminowanie nie jest takie proste jak myślałem. Dałem 3 warstwy żywicy, po czym je zdrapałem i nawoskowałem blat.
  • Podnoszenie frezu podnosi mi pleksę (za cienka). Będę musiał przykręcić ją również w środku.
  • Najlepiej pod stół użyć innej frezarki niż mój Bosch POF 1200. Takiej, w której da się zdjąć sprężyny.
  • Gdy jest mało miejsca (wąsko), to prowadnice do szuflad najlepiej przykręcać przed złożeniem szafki ;).

Osłona na grzejnik z palet transportowych

Mam taki stary kaloryfer, do którego kiedyś miała powstać osłona na grzejnik ale jakoś nie miałem do tego serca i przez lata straszył wszystkich swoim wyglądem oraz moją prowizorką. Nadszedł więc czas by zmienić ten stan a że zdobyłem kilka fajnych palet, to postanowiłem zrobić ją z drewna, z odzysku.

Osłona na grzejnik - stary kaloryfer

 

Wykonanie:

Zużyłem 2 długie palety. Lubię palety transportowe ze względu na „darmowy” materiał, jednak nie podoba mi się obecny trend robienia wszystkiego z takiego surowego i niezbyt obrobionego drewna. Dla mnie drewno musi być „miłe w dotyku” czyli uprzednio odpowiednio wygładzone i zabezpieczone.

osłona na grzejnik - paleta

Dlatego też odzyskane drewno wyheblowałem z jednej strony a drugą lekko przetarłem papierem ściernym. Po przycięciu desek na wymiar, górne i frontowe elementy osłony połączyłem na wczepy proste, wykorzystując niedawno zbudowany przyrząd i stół do frezarki.

oslona na grzejnik - szlifowanie

Tego typu drewno nie jest niestety najlepszej jakości i frezarka trochę je sponiewierała. Powstałe ubytki musiałem zaszpachlować.

osłona na grzejnik - wczepy proste

Osłona na grzejnik ma konstrukcję w formie gęstej kraty. Nie chciałem by stary, zielony kaloryfer był widoczny w szparach między listwami. Całość jest skleiłem Wikolem i dodatkowo skręciłem wkrętami. Mam nadzieję, że nie pokrzywi się z powodu gorąca.

osłona na grzejnik - krata

Na spodzie umieściłem 3 regulowane nóżki kuchenne, pozwalające wypoziomować osłonę. Spełniają też inną funkcję. Podnoszą wszystko o jakieś 15mm, dzięki czemu można powycierać mopem podłogę w pobliżu grzejnika nie dotykając drewna.

osłona na grzejnik - nóżki

Po wyschnięciu kleju oraz masy szpachlowej, zabrałem się za dokładne szlifowanie.

oslona na grzejnik - dokładne szlifowanie

Wygląda już całkiem fajnie ale widać miejsca gdzie użyłem szpachli a po polakierowaniu wyglądało by to jeszcze gorzej. Wymyśliłem więc, że wszystko zabejcuję ale jak zwykle bywa, nie miałem bejcy. Poszperałem w necie i znalazłem sposób na domową bejcę. Paczka nadmanganianu potasu rozpuszczona w wodzie daje taki oto kolor:

oslona na grzejnik - bejca

Plamy jednak nie niknęły a wręcz pojawiły się nowe co jeszcze gorzej wyglądało niż przed bejcowaniem.

oslona na grzejnik - plamy

Nie pozostało mi nic innego jak użyć jakiejś dobrze kryjącej farby o fajnym kolorze. Zdecydowaliśmy z żoną, że kolor „Mocca” będzie pasował do aktualnych ścian oraz do ewentualnej przyszłej kolorystyki.

oslona na grzejnik - gotowy

P.S. Grzejnik jednak trzeba było pomalować!

Lampy ogrodowe – oświetlenie ze starych desek tarasowych

Jak zrobić oświetlenie podjazdu – lampy ogrodowe ze starej piaskownicy?

Prosty pomysł na lampy ogrodowe ze starych desek.

Od dawna miałem w planie zrobienie lampy na podjazd. Zdecydowałem, że w zupełności wystarczą dwie i w końcu je skonstruowałem. Od jakiegoś czasu już funkcjonują ale dopiero teraz udało się je uwiecznić na zdjęciach.

Gdy mój dzieciak przestał się bawić w piaskownicy, postanowiłem ją rozebrać a odzyskane deski zużyć na coś sensownego. Drewno było w całkiem dobrym stanie, ponieważ do budowy piaskownicy użyłem impregnowanych ciśnieniowo desek tarasowych.

Konstrukcja lampy jest bardzo prosta i każdy może ją łatwo dostosować do posiadanych materiałów. Jedyną komplikacją było zamontowanie czujnika ruchu i zmierzchu, tak by oświetlenie włączało się tylko po zmroku gdy ktoś wchodzi na posesję lub gdy wjeżdża samochód.

lampy na podjazd - konstrukcja

Z części elektrycznych użyłem oprawy do żarówki w postaci zwykłej plafoniery oraz typowego czujnika zmierzchowego. Oprócz tego skrzynka instalacyjna schowana w kolumnie lampy i oczywiście przewody. Wszystko można nabyć w hurtowni elektrycznej lub w wielu popularnych sklepach budowlanych:

Podstawa lampy to zabetonowana kotwa-wspornik do słupków ogrodowych. W ten sposób drewno nawet w największej ulewie nie stoi w wodzie

lampy na podjazd - podstawa

Jak to wszystko mniej więcej wygląda, możesz sprawdzić po otwarciu tego pliku w Sketchupie lub na stronie 3d Warehouse.

Uwagi:

  • Gdybym robił je jeszcze raz, to użyłbym innego czujnika. Ten, który jest najbliżej bramy „wyłapuje” również przejeżdżające ulicą samochody a przekręcić można go tylko w jednej osi.

Jak zrobić Bokken oraz Jo cz. 1

Idą ciężkie czasy więc potrzebna jest broń 😉 Poniżej mój sposób na to jak zrobić Bokken oraz Jo. Broń może i drewniana ale działa!

Gwoli wyjaśnienia:

  • Bokken = drewniany miecz do ćwiczeń, zwykle o kształcie katany (oryginalna nazwa to bokutō) ,
  • = drewniany kij o przekroju koła, wykorzystywany w sztukach walki.

Taką broń można oczywiście kupić w sklepach z akcesoriami do sztuk walki ale dla mnie, przyjemnością jest zrobić coś takiego samemu. Na pierwszy ogień poszedł Bokken. Jest trudniejszy do wykonania a jego kształt jest pewnym wyzwaniem.

Bokuto wykonuje się z różnych gatunków drewna, w różnych kształtach oraz wymiarach. Wszystko w zależności od tego jaki rodzaj miecza odwzorowuje oraz sztuki walki, dla której jest przeznaczony. Przeważnie robi się go z twardych i wytrzymałych gatunków. Najtańsze to czerwony dąb a najlepsze to amerykański biały dąb, hikora lub egzotyki takie jak brazylijska jatoba. U nas wszystkie te drewna są dosyć ciężko dostępne i jedyne co udało mi się znaleźć to olcha. Jest dosyć wytrzymała i lekka. Na razie trudno mi powiedzieć czy to zaleta czy wada.

Wykonanie.

Poprzeglądałem oczywiście Internet, by nie wymyślać koła od nowa i znalazłem trzy metody robienia bokkenów. Najstarsza to typowe ręczne wykonanie za pomocą struga. Druga to wyginanie odpowiedniego rodzaju drewna do kształtu miecza i obróbka mechaniczna lub ręczna. Ostatnia metoda jest chyba najszybsza. Kształt jest wycinany na taśmówce a specyficzne kształty ostrza, rękojeści i grzbietu wykonywane na frezarce i dopieszczane ręcznie.

Taką właśnie metodę wybrałem i po wyrysowaniu kształtu, drewno poszło na piłę taśmową. Miałem trochę za mały brzeszczot i powstały przypalenia oraz drobne nierówności.

Tarnik oraz papier ścierny załatwiły sprawę. Po wyszlifowaniu przepuściłem przez grubościówkę by uzyskać odpowiedni wymiar. Nie za bardzo wiedziałem jak ten kawałek olchy zachowa się na frezarce więc z pewnym strachem zacząłem zaokrąglanie.

Poszło dobrze więc zająłem się drugą stroną oraz rękojeścią (tsuki). Po zaokrągleniu wziąłem się za mune (tępa część klingi). Zmieniłem frez na fazujący i do dzieła.

bokken wyfrezowany
wyfrezowany bokuto

Cała reszta to już ręczna robota. Szlifowanie, polerowanie oraz olej i bokuto jest gotowy.